O autorze
polsko-amerykański prawnik mieszkający i pracujący w Londynie

Kroniki nowojorskie #1

Każdego wieczora, około godziny dziesiątej, pod moim oknem, przechadza się przez około 20 minut w tę i z powrotem wychwalając imię pańskie pewien stary, czarny mężczyzna. Jest ubrany zawsze w ten sam szary, wytarty garnitur. Na głowie nosi staromodny kapelusz o wąskim rondzie. Swój religijny entuzjazm wyraża zmęczonym, niskim głosem. Al-le-lu-ja! Al-le-lu-ja! - sylabizuje powoli, choć melodyjnie. W ten sposób próbuje zainteresować przechodniów Bogiem.

Ale kogo interesują dzisiaj takie głupstwa? Kto zatrzyma się, żeby porozmawiać z tym mężczyzną? Jaka jest szansa na to, że w tej rozmowie padną słowa, które odmienią nasz stosunek do wiary? Wsłuchajmy się raz jeszcze w jego powolne, choć melodyjne "Al-le-lu-ja! Al-le-lu-ja!" Nie ma żadnej szansy. A jednak w jego nieustępliwym wychwalaniu pańskiego imienia jest być może coś z nadziei; coś, co przypomina o ponadczasowej myśli Św. Tomasza: "są trzy rzeczy potrzebne do zbawienia człowieka: "musi wiedzieć, w co wierzyć; musi wiedzieć, czego pożądać; musi wiedzieć, co robić."
Trwa ładowanie komentarzy...