O autorze
polsko-amerykański prawnik mieszkający i pracujący w Londynie

Parę słów o roli mediów w kontekście “afery taśmowej”

Chociaż kulisy tzw. “afery taśmowej” nie są jeszcze w pełni znane, rola, jaką odegrał w całej aferze magazyn “Wprost” oraz inne media powinny skłonić nas do ich surowej oceny.

Z uwagi na wątek tajemniczego biznesmena, który – jak się wydaje – odegrał kluczową rolę w przekazaniu nagrań do redakcji “Wprost” warto jej dokonać w szerszym kontekście ekonomii politycznej życia gospodarczego w Polsce, czyli tego w jaki sposób polityka kształtuje życie gospodarcze i odwrotnie, w jaki sposób jego uczestnicy kształtują naszą politykę.



Punktem wyjścia do tych rozważań niech będą uwagi Oskara Lange (1904–1965), profesora Uniwersytetu Michigan, jednego z najwybitniejszych polskich ekonomistów w historii. Jego wkład naukowy w wyjaśnienie związków między życiem gospodarczym a politycznym budowany w oparciu o doświadczenia amerykańskiego kryzysu gospodarczego lat 30tych XX wieku wydaje się nie tracić na aktualności i nadawać doskonale do opisania interesujących nas mechanizmów działania władzy we współczesnej Polsce.

W swoich tekstach Lange zwraca uwagę na konsekwencje pojawienia się w gospodarce kapitalistycznej potężnych przedsiębiorstw, a także związków o tendencjach wyraźnie monopolistycznych. “Epoka kapitalizmu monopolistycznego – pisze - oznacza polityzację życia gospodarczego. Państwo staje się ośrodkiem życia gospodarczego. Przez swoją działalność interwencyjną (choćby ustalanie różnego rodzaju podatków czy akcyz – MB) tworzy zyski monopolistyczne dla jednych, obniża zyski innym i reguluje cały rozdział dochodu społecznego.”

Stojąca na czele tych przedsiębiorstw oligarchia nie może – zdaniem Langego - pozostawić spokojnie rządów państwem w rękach innych warstw społecznych. Wszak wielkość i rozmiar zysków monopolistycznych, a nawet samo ich istnienie zależy od tego, czy państwo będzie posłuszne rozkazom wielkokapitalistycznej oligarchii. Oligarchia ta stara się poddać cały aparat państwowy swojej bezpośredniej i wyłącznej kontroli, używa do tego całego ogromu swojej potęgi gospodarczej. “Następuje polityzacja kapitalizmu . . . państwo współczesne coraz bardziej przestaje być równomiernym reprezentantem wszystkich warstw . . . staje się coraz bardziej wyłącznym narzędziem wielkokapitalistycznych monopolistów.”

W jaki sposób to robi? „Mając w swym ręku środki kształtowania opinii publicznej, wielkokapitalistyczna oligarchia monopolistyczna może państwo demokratyczne przez pewien czas zrobić swoim narzędziem“ – odpowiada Lange. Ale nie na długo. W rezultacie zaczyna się atak przeciwko demokracji politycznej.

Trudno o lepszy przykład polityzacji życia gospodarczego i dążeń kapitalistycznej oligarchii do kształtowania opinii publicznej, niż to, co działo się w Polsce na początku lat dwutysięcznych, gdy trwały prace nad projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, co ujawniła Komisja Śledcza badająca tzw. “aferę Rywina”. Był to przykład działania oligarchii dążącej do tego, żeby skorumpować rząd. Przy okazji tzw. “afery taśmowej” mamy jednak do czynienia z sytuacją inną, nie mniej poważną - sytuacją, w której oligarchia próbuje rząd zastraszyć, zaszantażować, a być może nawet obalić.

Oto jeden z polskich przedsiębiorców – jak podają media – główny akcjonariusz spółki importującej węgiel, której menadżerowie zostali niedawno zatrzymani w związku z zarzutami o nielegalne importowanie węgla z Rosji - wszystko na to wskazuje - wchodzi w posiadanie taśm z nagraniami czołowych polskich polityków. Taśm z nagrań prywatnych rozmów, w których (za wyjątkiem rozmowy Nowaka z Parafianowiczem) - poza wulgarnym językiem - trudno dopatrzeć się znamion działań sprzecznych z interesem państwa.

Ów biznesmen przekazuje je do tygodnika "Wprost", który publikuje te prywatne rozmowy na szybko, bez rzetelnego opracowania dziennikarskiego, łamiąc tym samym prawo do prywatności nagranych nielegalnie osób i mając świadomość, że publikowane nagrania chociaż nie są dowodem popełnionego przestępstwa, będą miały efekt dyskredytowania walorów osobistych najważniejszych osób w państwie. “Wprost” i jego naczelny, były kryminalista, który w swojego czasu w niejasnych okolicznościach zbiegł przed wymiarem sprawiedliwości do Rosji, powołuje się przy okazji tej publikacji na konstytucyjnie gwarantowaną wolność słowa. W rzeczywistości "Wprost" okazuje się być powodowanym zyskaniem rozgłosu narzędziem w rękach domorosłego oligarchy, który zyskuje w ten sposób władzę polityczną i trzyma przez parę tygodni całą opinię publiczną w potrzasku.

Cała ta sytuacja wskazuje na nierówność wpływów politycznych między obywatelami a oligarchią – nierówność, która ogranicza i fałszuje działalność demokratycznych instytucji politycznych. Wpływy oligarchii mogą, jak się okazało przy okazji afery Rywina nie tylko rząd korumpować, ale też dążyć do jego obalenia, jak w przypadku “afery taśmowej.”

Każdy myślący przytomnie obywatel (a chodzi mi tu po prostu o każdą osobę mającą na uwadze interes państwa) musi dojść do wniosku, że rolą mediów powinno być odkrycie tych wpływów. Tymczasem polskie media, z “Wprost” na czele wydają się odgrywać rolę dokładnie odwrotną. Okrywają się sztandarem walki o wolność słowa, a tymczasem są, wszystko na to wskazuje, prymitywnym narzędziem walki oligarchów z politykami, i tym samym, z nami wszystkimi.

Słowa Moniki Olejnik, o tym, że całe środowisko dziennikarskie stoi przeciwko premierowi polskiego rządu są w tej sytuacji symptomem nie tylko wyjątkowej arogancji dziennikarki, ale też zatrważającej ignorancji w sprawach działania mechanizmów władzy, co poddaje wątpliwości ich zdolność do pełnienia roli stróża demokratycznych zdobyczy “25-lecia” polskiej wolności.

Cytaty z Oskara Langego za "Rola państwa w kapitalizmie monopolistycznym" (1931)
Trwa ładowanie komentarzy...